Gra Miejska

Mierzenie krzywizny ogórka, zwiedzanie jaskiń pod Dworcem PKP, Eurowizja w wersji karaoke i szukanie świstaka w tatrach (samochodach) - to niektóre wyzwania z jakimi przyszło się zmierzyć w sobotę 2 lipca uczestnikom gry miejskiej „Gołąbki Europy”.

Z okazji polskiej prezydencji w UE postanowiliśmy sprawdzić ile Unii jest w Krakowie i jak głęboko sięgają jej tutejsze korzenie. Tak narodziło się MRUE - Muzeum Rozproszone Unii Europejskiej: od kładki przez Wisłę (Włochy) do przystanku tramwajowego na Pawiej (londyńskie Waterloo Station) i hotelu Forum (Rumunia) po rondo Mogilskie (Grecja). W poszukiwaniu nośnego symbolu postanowiliśmy poszukać w MRUE manuskryptu „Ody do radości” Beethovena, która rzekomo powstała z zachwytu nad gołąbkami po krakowsku.

Organizatorami poszukiwań był Urząd Miasta Krakowa i „Gazeta”, partnerem - Teatr Groteska. Do udziału w zabawie zgłosiło się 57 drużyn (212 osób), ale z Pit Stopu przed magistratem odjechało 46 zespołów - Oficjalnych Delegacji reprezentujących państwa członkowskie UE. Każda delegacja otrzymała komplet tablic rejestracyjnych (do noszenia z przodu i z tyłu), zestaw chorągiewek do machania i niebieskiego koguta (drewnianego, na kiju). Wyposażone z plan MRUE ruszyły na poszukiwania manuskryptu.

Niełatwa to była wyprawa, długa i pełna niespodzianek o podłożu unijno-regionalnym. Do dyspozycji graczy były mobilne Punkty Obsługi Klienta (składanie wniosków o zapomogi na zwiedzanie, sprzedaż czasowych eurowiniet). Wprowadziliśmy też miasto do strefy euro - na razie skromnie, tylko jeden banknot z Lajkonikiem.

By dostać się do Finlandii (Mikołajska) należało złożyć u elfa wniosek do Św. Mikołaja. We Włoszech (kładka Bernatka) zwalczano płciowe stereotypy językowe czytając „Romanę i Juliana” w wersji uniseks. Wymieniano też kapitał ludzki, przykuwając kłódką do kładki jednego z członków własnej delegacji, a zabierając innego. Na Błoniach Węgrzy rozgrywali z Niemcami mecz rewanżowy za porażkę w 1954 roku, ale po swojemu - arbuzem. Jadąc eurotunelem szybkiego tramwaju z Francji (koło „szkieletora”) należało wysiąść w Słowenii i zwiedzić Jaskinię Postojną w tunelach pod Dworcem Głównym...

Manuskryptu „Ody...” nie udało się od naleźć, za to wypromować ideę Muzeum - owszem. W miejsce „Ody...” samozwańcza rada programowa MRUE wybrała inny symbol, bardziej wymowny i regionalny - ptasie mleczko, z hasłem „Polski smak - europejska cena”. I wręczyła je wszystkim delegacjom.

Trzy delegacje, które jako pierwsze przemierzyły krakowską UE otrzymały zwrot kosztów w postaci bonów paliwowych. Główną nagrodę (bony za 1200 zł) wygrała delegacja z Polski w składzie: Weronika Piątkowska, Szymon Gajek, Piotr Białek i Kacper Białek. II miejsce (900 zł) zajęli Grzegorz Niemczyk, Łukasz Wołowiec i Tomasz Piegza, a III (600 zł) - Filip Romaniuk, Michał Hankus, Mariusz Zaniewski i Grzegorz Pabian. Wyróżniony zespół z Grecji (Rafał Janicki. Olga Plebańska, Tomek Plebański i Sławek Bajdas) dostał nagrodę pocieszenia - skrzynkę prawie prostych bananów i „Spacerowniki po Krakowie”.